Googlebot tnie limity? Zmiana z 15 MB na 2 MB w dokumentacji technicznej i jej znaczenie dla SEO
W świecie pozycjonowania stron internetowych każda, nawet najmniejsza zmiana w oficjalnej dokumentacji Google, potrafi wywołać lawinę spekulacji. Najnowsze doniesienia z branży SEO wskazują na istotną modyfikację zapisów dotyczących limitów pobierania danych przez Googlebota. Przez lata webmasterzy i specjaliści SEO operowali na bezpiecznym marginesie 15 MB dla plików HTML, co było standardem dla infrastruktury indeksującej Google. Jednak uważna analiza anglojęzycznej wersji dokumentacji „Googlebot” ujawnia nową, znacznie bardziej restrykcyjną wartość – zaledwie 2 MB dla plików tekstowych i HTML. Co ciekawe, polska wersja wytycznych wciąż milczy na ten temat, prezentując stare dane, co wprowadza dodatkowy chaos informacyjny na rodzimym rynku. Czy ta zmiana jest techniczny trzęsieniem ziemi, czy jedynie doprecyzowaniem stanu faktycznego, który istniał od dawna, ale nie był oficjalnie komunikowany?
Szczegóły zmiany w dokumentacji – koniec ery 15 MB?
Najnowsza aktualizacja anglojęzycznych zasobów dla deweloperów wprowadziła wyraźne rozróżnienie między ogólną infrastrukturą crawlerów a specyficznym zachowaniem Googlebota na potrzeby wyszukiwarki. Dotychczasowa wiedza opierała się na ogólnym limicie 15 MB, który był traktowany jako bezpieczny bufor dla większości stron w internecie. Nowe zapisy są jednak znacznie bardziej precyzyjne i, na pierwszy rzut oka, drastycznie mniejsze. Poniżej analizujemy, co dokładnie zmieniło się w wytycznych i jak te liczby prezentują się w zależności od typu pliku.
Co dokładnie widnieje w zaktualizowanych wytycznych?
W anglojęzycznej dokumentacji technicznej Google (w sekcji dotyczącej bezpośrednio Googlebota) pojawiła się kluczowa informacja, która różnicuje limity w zależności od formatu pobieranych danych. Zgodnie z nowym wpisem, Googlebot podczas indeksowania na potrzeby wyszukiwarki Google pobiera tylko pierwsze 2 MB pliku, jeśli jest to plik HTML lub inny obsługiwany format tekstowy. Dopiero po przekroczeniu tej wartości proces pobierania treści jest przerywany, a reszta zawartości ignorowana. Sytuacja wygląda inaczej w przypadku plików PDF – tutaj limit został ustalony na poziomie 64 MB. Jest to ogromna dysproporcja w porównaniu do plików źródłowych stron internetowych. Warto zaznaczyć, że polska wersja dokumentacji w momencie pisania tego artykułu nadal może sugerować stary, ogólny limit 15 MB, co wynika z opóźnień w procesie lokalizacji treści przez Google. Taka rozbieżność może prowadzić do błędnych decyzji optymalizacyjnych na rynkach nieanglojęzycznych, gdzie specjaliści nie weryfikują na bieżąco źródłowych, angielskich tekstów.
Czy nowy limit 2 MB to realne zagrożenie dla Twojej strony?
Chociaż informacja o zmniejszeniu limitu z 15 MB do 2 MB brzmi alarmująco i sugeruje kolosalną zmianę w sposobie funkcjonowania wyszukiwarki, w rzeczywistości dla znakomitej większości witryn internetowych nie oznacza to katastrofy, a jedynie konieczność zachowania higieny kodu. Należy wziąć pod uwagę, że przeciętna strona internetowa, a konkretnie sam jej kod źródłowy HTML (bez obrazków, skryptów zewnętrznych czy arkuszy stylów), rzadko kiedy zbliża się do rozmiaru 2 MB. Zazwyczaj waga kodu HTML oscyluje w granicach kilkudziesięciu do kilkuset kilobajtów. Limit 2 MB jest wciąż limitem bardzo „hojnym” dla czystego tekstu i struktury DOM. Google, wprowadzając ten zapis, prawdopodobnie nie zmienia drastycznie algorytmu z dnia na dzień, lecz oficjalnie dokumentuje stan faktyczny, który mógł obowiązywać od dłuższego czasu w ramach optymalizacji zasobów serwerowych giganta z Mountain View. Oznacza to, że strony www, które do tej pory indeksowały się poprawnie, najpewniej nadal będą to robić bez przeszkód. Problem może dotyczyć jedynie serwisów ekstremalnie zaniedbanych, generujących olbrzymie ilości niepotrzebnego kodu (tzw. code bloat), np. poprzez wklejanie ogromnych bloków danych w formacie Base64 bezpośrednio do HTML lub stosowanie nieefektywnych wtyczek, które „puchną” kod strony do absurdalnych rozmiarów. Z perspektywy bezpieczeństwa biznesowego i stabilności pozycji w wynikach wyszukiwania, kluczowe jest teraz audytowanie wagi samego dokumentu HTML, aby upewnić się, że kluczowe treści nie znajdują się poza nowym limitem.
Techniczne aspekty pobierania danych i weryfikacja witryny
Zrozumienie, w jaki sposób Googlebot interpretuje limit danych, jest fundamentalne dla właściwej diagnozy potencjalnych problemów z indeksowaniem. Wielu właścicieli stron błędnie interpretuje ten limit jako całkowitą wagę strony wraz ze wszystkimi zasobami, takimi jak zdjęcia czy filmy. Jest to błąd, który może prowadzić do niepotrzebnej paniki. Limit 2 MB (oraz wcześniejszy 15 MB dla ogólnych crawlerów) dotyczy pojedynczego żądania HTTP, czyli w tym przypadku pobrania samego pliku tekstowego HTML. Zasoby, do których odwołuje się kod strony – takie jak obrazy, pliki CSS czy zewnętrzne skrypty JavaScript – są pobierane w osobnych żądaniach i nie wliczają się do limitu głównego dokumentu. Dlatego też strona, która wizualnie „waży” 10 MB ze względu na zdjęcia wysokiej jakości, może mieć kod HTML o wadze zaledwie 50 KB i być całkowicie bezpieczna w świetle nowych wytycznych. Aby zweryfikować, czy Twoja witryna spełnia nowe standardy, nie wystarczy sprawdzić wagi folderu na serwerze. Najlepszym sposobem jest skorzystanie z narzędzi deweloperskich w przeglądarce (zakładka „Network”) i sprawdzenie rozmiaru transferu dla samego dokumentu HTML lub użycie narzędzia „Sprawdzenie adresu URL” w Google Search Console. To drugie narzędzie pokaże nam kod HTML dokładnie tak, jak widzi go robot Google, co pozwoli ocenić, czy w wyrenderowanym kodzie (jeśli strona opiera się na JavaScript) nie dochodzi do przekroczenia limitu. Jeśli kluczowe treści, linki nawigacyjne lub dane strukturalne znajdą się poza limitem 2 MB, zostaną one po prostu ucięte i nie trafią do indeksu, co w konsekwencji obniży widoczność serwisu.



Dodaj komentarz
Want to join the discussion?Feel free to contribute!